Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
04.04.2022 18:16

Jakiś Janukowycz chce władzy w Polsce

Rozjeżdżanie czołgami dziewczyn w Irpieniu czy rozstrzeliwanie mieszkańców Buczy przywodzą na myśl masakry w Samaszkach w 1995 r. czy Ałchan-Jurcie w 1999 r. W 2007 r. Donald Tusk mówił o sprawcy masakr Czeczenów: „Chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest”. W 2009 r. „Gazeta Wyborcza” miała na czołówce artykuł Putina.

Mam to przed oczami, gdy słyszę polityków przekrzykujących się w telewizyjnych studiach, kto bardziej antyrosyjski. I sprawdzam na YouTubie, czy spada liczba odsłon prorosyjskiej prawicy. Coś tam spada, ale tym inteligentniej sączącym przekaz Putina – nie bardzo. W III RP, z wyjątkiem lat 2007–2014, wolno było słownie krytykować Rosję, ale próby prowadzenia konsekwentnej polityki antyrosyjskiej były bezwzględnie zwalczane, łącznie z tuszowaniem przez media mordu w Smoleńsku.

Nie ma żadnej opcji niepodległościowej poza PiS, zwycięstwo układu PO–Polska 2050–PSL–Lewica–Konfederacja oznaczałoby rządy rosyjsko-niemieckie w Polsce, czyli jakiegoś Janukowycza, tylko zainstalowanego dzięki wyborom. A one są zawsze niekończącą się równią pochyłą. Niekończącą się, bo ostatecznym celem Rosji jest zawsze eksterminacja narodów, które podbija.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE