Kłamstwo o rzekomych prześladowaniach chrześcijan przez Ukrainę niedawno powtórzył występujący w telewizji showman o konserwatywnych poglądach Tucker Carlson, niedawno zresztą wyrzucony ze stacji Fox News. Wciąż jednak słuchają go miliony Amerykanów.
Na czym miałoby polegać „prześladowanie chrześcijan” na Ukrainie? Otóż całe to oskarżenie opiera się tylko na tym, że na Ukrainie toczą się różne postępowania karne wobec przedstawicieli ukraińskiej Cerkwi podlegającej patriarchatowi moskiewskiemu. Po prostu działa państwo. Ponadto państwo nie przedłużyło z Ukraińską Cerkwią Prawosławną Patriarchatu Moskiewskiego umowy na korzystanie z najważniejszej świątyni prawosławnej na Ukrainie – kijowskiej ławry Peczerskiej. Ma ją użytkować autokefaliczna Cerkiew Prawosławna Ukrainy.
Hierarcha z rosyjskim paszportem
Wcześniej na terenie cerkwi służby specjalne znalazły prorosyjskie materiały, a także ślady dewastacji i wywożenia cennych artefaktów. Znany z wystawnego trybu życia i zamiłowania do mercedesów przełożony ławry Peczerskiej z ramienia Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego metropolita Paweł został oskarżony o wzniecanie nienawiści na tle religijnym i popieranie rosyjskiej agresji. Wyszło też przy okazji na jaw, że namiestnik całej Ukraińskiej Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego Onufry ma rosyjskie obywatelstwo.
Od początku pełnowymiarowej inwazji na okupowanych terenach miały miejsce przypadki kolaboracji części duchownych i wiernych Cerkwi podległej Rosji. Na terenach kontrolowanych przez Ukrainę dochodziło do antyukraińskich prowokacyjnych wystąpień wiernych i duchownych tej wspólnoty, a także aresztowań w związku z podejrzeniem o współpracę agenturalną z Moskwą albo z powodów udziału w przestępczości zorganizowanej. To kwestie po prostu bezpieczeństwa i walki z korupcją. Poza tym jednak nawet Ukraińska Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego może normalnie działać na Ukrainie. Są nawet jej kapelani w Siłach Zbrojnych Ukrainy, bo wielu żołnierzy na przykład z powodu tradycji rodzinnej przynależy do tej Cerkwi. Kijów i tak dość ostrożnie się z nią obchodzi, zdając sobie sprawę, że kwestie religijne to kwestie delikatne.
Poza tym wszystkie Kościoły chrześcijańskie na Ukrainie (autokefaliczna Cerkiew, Ukraiński Kościół Greckokatolicki, Kościół Rzymskokatolicki na Ukrainie, wspólnoty protestanckie), a także inne wspólnoty religijne, jak muzułmańska czy żydowska, cieszą się wszelkimi swobodami. Na Ukrainie w związku z wojną można wręcz zaobserwować wzrost religijności.
Rzeczywiście w połowie lipca ukraiński sąd zdecydował o przeniesieniu wspomnianego przełożonego ławry Peczerskiej, metropolity Pawła do aresztu. Wcześniej był od kwietnia w areszcie domowym. Hierarcha pozostanie w areszcie co najmniej do 14 sierpnia. Wyznaczono jednak kaucję 33 mln hrywien (równowartość ok. 3,5 mln zł).
Jak podał ukraiński portal Suspilne, sąd zdecydował o przeniesieniu duchownego do aresztu, bo stwierdził, że metropolita rozmawiał z jednym ze świadków w sprawie karnej, co oznaczało złamanie zakazu sądowego. Metropolita zeznał podczas rozprawy, że nigdy nie popierał agresji. Jednak Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zabezpieczyła materiały mające świadczyć o tym, że przełożony ławry wzniecał nienawiść na tle religijnym, zaprzeczał zbrojnej agresji rosyjskiej albo ją usprawiedliwiał.
SBU opublikowała np. zapisy rozmów telefonicznych i homilii Pawła. Według służby obrażał on religijne uczucia Ukraińców, mówił z pogardą o poglądach osób innych wyznań i próbował wzbudzić wrogie nastroje wobec nich.
Alternatywna rzeczywistość
Ale w alternatywnej propagandowej rzeczywistości to Ukraina jakoby prześladuje chrześcijan. Wierzy w to coraz bardziej nie tylko wielu Amerykanów, lecz także chrześcijan i konserwatystów w Europie Zachodniej. Mimo że to Rosja niszczy cerkwie, prześladuje i morduje chrześcijan. Nie tylko na Ukrainie, liczne są przecież przypadki prześladowania chrześcijan w samej Rosji, zwłaszcza protestantów. Natomiast na Białorusi prześladowani są katolicy.
Rosyjska Cerkiew niewiele już ma wspólnego z chrześcijaństwem, zresztą nie wiadomo, czy kiedykolwiek miała, skoro po zniszczeniu przez bolszewików została ponownie przywrócona do życia przez Stalina. Kreml traktuje prawosławie jako swoją ideologię, nic więcej. Jego duchowni nawołują do zabijania Ukraińców, błogosławią głowice atomowe. Donoszą na tych nielicznych księży, którzy są przeciwko agresji i zbrodniom Kremla. Pławią się w luksusach. A i tak Rosjanie są generalnie narodem obojętnym religijnie, raczej skłonni są wierzyć w zabobony. Chyba że mowa o wyznawcach islamu, których w Rosji jest coraz więcej. Odejście od religii pokazuje choćby kwestia aborcji – wbrew nauczaniu Cerkwi w Rosji aborcja na życzenie jest codziennością, zresztą to Rosja sowiecka była pierwszym krajem na świecie, gdzie dopuszczono aborcję na życzenie.
Wizerunek „konserwatywnej” Rosja zawdzięcza temu, że jest przeciwko Zachodowi (a środowiska skrajnie prawicowe podobnie jak skrajnie lewicowe odrzucają współczesny Zachód), oraz temu, że prześladuje homoseksualistów (celuje w tym zwłaszcza szef Czeczenii z nadania Kremla Ramzan Kadyrow). Ponadto od wielu lat trwa ze strony Kremla obróbka propagandowa środowisk chrześcijańskich i konserwatywnych na Zachodzie i w krajach np. Ameryki Łacińskiej. Wykorzystywane do tego są wszystkie kanały, nawet spotkania ekumeniczne, w których biorą udział funkcjonariusze Cerkwi rosyjskiej. W ten sposób lansuje się obraz Putina jako katechona – tego, który powstrzymuje nadejście Antychrysta. W wersji zlaicyzowanej ten antychryst jest imperializmem amerykańskim, a sprzeciwiający się mu Putin, zwłaszcza w krajach Ameryki Łacińskiej, zyskuje sympatię lub co najmniej otwartość na twierdzenie, że po stronie Rosji są jakieś istotne racje, które trzeba starać się uszanować i zrozumieć.
Omamieni
Jest to dość skuteczne, skoro nawet w Watykanie widać skłonność do wysłuchiwania argumentów rosyjskich i o wojnę obwinia się „szczekanie NATO”. Obecnie Watykan ogłasza, że prowadzi „misję pokojową”, by przerwać walki. W momencie, gdy trwa ukraińska kontrofensywa, obiektywnie rzecz biorąc, to działanie na rzecz Moskwy.
Podobnie jest w przypadku premiera Węgier Viktora Orbána, który również przedstawia się jako gołąbek pokoju, twierdząc, że sankcje i dostarczanie broni Ukrainie to działania na rzecz wojny. Choć przecież wojna mogłaby skończyć się i dziś, gdyby Putin wycofał swoje wojska z Ukrainy. Papież Franciszek był niedawno na Węgrzech, gdzie wzywał do pokoju i „wielobiegunowości” na świecie, a także spotkał się z przedstawicielem rosyjskiej Cerkwi na Węgrzech. O „wielobiegunowości” jeszcze od czasów sowieckich mówią Moskwa, a także Chiny, Iran, Łukaszenka, kraje Bliskiego Wschodu czy Ameryki Łacińskiej.
Wszystkie te zjawiska pokazują, jak wielką pułapką jest traktowanie chrześcijaństwa, a także konserwatyzmu jako ideologii. Na szczęście w Polsce jesteśmy w większości, poprzez historię, a także np. dziedzictwo Jana Pawła II, uodpornieni na takie podejście. Nawet jeśli nie wszystko Polakom podoba się na Zachodzie, to panuje powszechne przekonanie, że jesteśmy jego częścią, co gwarantuje nam bezpieczeństwo. I nie ma chęci zniszczenia istniejącego porządku na rzecz jakiegoś mglistego konserwatywnego raju czy „wielobiegunowości”.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat