Chodzi przecież o bezpieczeństwo wewnętrzne Unii Europejskiej, w które wymierzony jest kryzys migracyjny wywołany i podsycany przez białoruskie KGB, wspierane wydatnie przez rosyjskie służby specjalne. Czego tu można nie rozumieć? Polska jest dziś gwarantem bezpieczeństwa wschodniej granicy UE, która tak mocno w ostatnich miesiącach próbuje upokarzać nasz kraj, nakładając nań jakieś absurdalne kary. Przypadek? Alaksandr Łukaszenka, jak widać, chcąc nie chcąc ma w Brukseli sojuszników.