Najlepszy – obezwładniłby Stefana W. przy próbie wdarcia się na scenę. Taki najsłabszy, składający się z samych nieudaczników – obezwładniłby go tuż po ataku. Ochrona w Gdańsku nie zrobiła absolutnie nic… Przypominam, odciągnięciem mordercy od mikrofonu zareagował jedynie pracownik techniczny sceny. Pracownicy agencji „ochrony” (cudzysłów zupełnie usprawiedliwiony) Tajfun nie zrobili… nic. I nie da się tego w żaden sposób usprawiedliwić słowami Jerzego Owsiaka, że oni nie „ochraniali”, a tylko „zabezpieczali” imprezę. Tej tragedii nie da się tak trywialnie wytłumaczyć. Mam nadzieję, że prokuratura podejdzie do swojego zadania znacznie poważniej.