Klaus Bachmann w „Berliner Zeitung” przekonuje, że „tylko autorytaryzm przyniesie zmiany” i że trzeba „skierować całą siłę państwa policyjnego przeciwko PiS i prezydentowi”.
To się spina z zapowiadaną zmianą unijnych traktatów, która zmierza do pozbawienia suwerenności przynajmniej niektóre narodowe państwa w Europie. Łatwo dostrzec, że eurokraci i berlińczycy myślą perspektywicznie – siłami policyjnymi i autorytarnymi (szkoła rodem z III Rzeszy) chcą spacyfikować PiS. A zarazem na dłuższą metę odebrać Polsce narzędzia do przeciwstawiania się polityce unijnego molocha – superpaństwa.
Kto czytał „Przedziwną śmierć Europy” Douglasa Murraya, ten wie, dlaczego Zachód musi także w krajach takich jak Polska upchnąć jak najwięcej obywateli Afryki i Azji. Uciekając tym samym do przodu przed fiaskiem dekad polityki migracyjnej i integracyjnej. Rękoma biedakoalicji berlińska sitwa wpędzi Polskę w potężne kłopoty.