Warto przypomnieć, że kiedy oni rządzili ministrami cyfryzacji, byli tacy geniusze jak Rafał Trzaskowski, Michał Boni czy Andrzej Halicki. Zwłaszcza ten ostatni w jednym z programów publicystycznych zaatakował Andruszkiewicza za brak odpowiedniego wykształcenia. Zapomniał, że kiedy sam był ponad rok ministrem administracji i cyfryzacji, nikt nie podnosił faktu, że być może jest znakomitym fachowcem, ale w zakresie ekonomiki transportu lotniczego. To, czym się zajmuje opozycja, średnio mnie obchodzi, ale oświadczenie Komitetu Żydów Amerykańskich (AJC) w Europie Środkowej, że są zaniepokojeni powołaniem Andruszkiewicza na sekretarza stanu, powinno zmobilizować środowiska polonijne, które też powinny się przyjrzeć nominacjom premiera Izraela Beniamina Netanjahu.