Jeśli dodać nieprawidłowości i patologie w nadzorze przez Jacka K. i jego urzędników rynku hazardowego, to aż dziw bierze, że dopiero teraz usłyszał zarzuty. Z drugiej strony wpływowy hazardowy biznesmen nie szczędził grosza, aby podważyć pozycję byłego wiceministra. Stąd wymierzona w niego kampania oszczerstw, w której pierwsze skrzypce grali jeden z periodyków i działający na jego zlecenie „dziennikarze”. Szkoda, że ówczesne służby, szczególnie ABW, były zajęte ochroną partykularnych interesów, a nie bezpieczeństwem ekonomicznym państwa.
Hazardowe rozgrywki
Jacek K. to postać tragiczna. Będąc wiceministrem finansów i szefem Służby Celnej, musiał realizować polityczny plan Donalda Tuska. Delegalizacja jednorękich bandytów (automatów o niskich wygranych) była świadomym podziurawieniem budżetu państwa i katalizatorem wzmocnienia szarej strefy.