Dotyczy to w szczególności tych zgłaszanych przez dziennikarzy. Przykładem jest nie tylko Karolina Baca-Pogorzelska z „Dziennika Gazety Prawnej”, lecz także ja. Pisząc książkę o handlu bronią, o mało nie zginąłem w wypadku samochodowym, do którego doszło dokładnie 25 grudnia. Faktycznie sprawą wszyscy by się więc zajęli dopiero po Trzech Królach. Na szczęście nic poważ-nego się nie stało. Okazało się, że przyczyną był złamany drążek kierowniczy (chyba pierwszy w historii tej marki!), a do zdarzenia doszło kilkanaście dni po przeglądzie technicznym auta. Po odebraniu samochodu od mechanika ktoś porysował go w samym centrum Warszawy. Policja wszystko umorzyła…
Groźna niefrasobliwość policji
Policja od dawna po macoszemu traktuje wszelkie zawiadomienia dotyczące gróźb i podejrzenia zagrożenia życia. Sprawy są albo niewszczynane, albo szybko umarzane.