Epidemia rozwijająca się wolniej pozwala utrzymać jako taką wydolność służby zdrowia, a dzięki temu uratować życie tym wszystkim, którzy w razie gwałtownego skoku zainfekowanych po prostu nie mogliby liczyć na odpowiednią opiekę medyczną. Z taką sytuacją mierzą się dziś Włosi. Zlekceważyli zagrożenie i ich szpitale zapełniły się duszącymi się staruszkami. A nie oszukujmy się – nigdzie na świecie nie ma tylu respiratorów, które pozwoliłyby obsłużyć około 10 procent populacji. Poza tym respirator to nie magiczna różdżka – pozwala utrzymać życie i dać szansę na wyzdrowienie, ale bez gwarancji happy endu. Czas, który teraz przeżywamy, jest potężną próbą dla większości rządzącej, ale także dla opozycji. Ci ostatni nie biorą oczywiście odpowiedzialności za działanie państwa, ale odpowiadają w pełni za swoją aktywność. I spójrzmy, jak ona wygląda. Zaczęło się od straszenia opinii publicznej rzekomymi licznymi przypadkami zarażeń, które władze mają ukrywać. W tę akcję zaangażowali się nawet parlamentarzyści PO z wykształceniem medycznym oraz kandydatka na prezydenta. Później była cała seria wypowiedzi o konieczności przebadania wszystkich Polaków na obecność koronawirusa. O liczbie wykonywanych testów można oczywiście dyskutować – wiemy, że ona radykalnie w Polsce rośnie – jednak postulowanie przebadania wszystkich jest po pierwsze nierealne, a po drugie bez sensu – przynajmniej przy pomocy testów, które dziś są w użyciu na świecie. I naprawdę nie trzeba studiów medycznych, by to wiedzieć.
Wystarczy krótka rozmowa z ekspertem. Na teraz najważniejszy przekaz totalnej opozycji zdaje się dotyczyć przeniesienia daty wyborów prezydenckich. Mówią o tym nie tylko czołowi działacze Platformy, lecz także Donald Tusk. Oczywiście z ich punku widzenia to sprawa priorytetowa – odkładając datę głosowania, mają nadzieję, iż epidemia i jej efekty, choćby gospodarcze, poprawią ich notowania. Ale czy dziś debata na ten temat jest najważniejszą sprawą dla Polski? Czy dziś zaangażowanie wszystkich nie powinno się koncentrować na walce z koronawirusem? Czy naprawdę obywatele RP uważają, iż teraz najważniejszy temat to nowy termin wyborów? Widać jak na dłoni, że największa partia opozycyjna nie ma polskiemu społeczeństwu nic do zaproponowania, a koncentruje swą uwagę na korzystnym rozegraniu dla siebie sprawy zagrożenia epidemiologicznego. Przecież Tusk mógłby walczyć o specjalne pieniądze dla Polski, ale najwyraźniej uznał, że bój o wybory prezydenckie jest istotniejszy. Tak jak opozycyjna większość w Senacie z kompletnie skompromitowanym marszałkiem na czele doszła do wniosku, że pod płaszczykiem przeciwdziałania zarazie przyzna sobie specjalne prawa.
Warto zatem obserwować poczynania PO i jej satelitów, bo widać gołym okiem, że ich styl działania, który tak bardzo dał się Polsce we znaki podczas dwóch kadencji ich rządów, nie zmienił się wcale.