Nawet papieże utrzymywali i błogosławili europejski system oparty na przemocy wobec Rzeczypospolitej i jej narodów. To była nie tylko zbrodnia, to był, co gorsza, potworny błąd. Bez rozbiorów Rosja i Prusy nie stałyby się potęgami, a wiadomo, do czego doprowadziły w XX w. (w przypadku Rosji też w XXI). Wolny świat musiał i musi za ich sprawą zmagać się z tyraniami. Gdyby zwyciężyły Konstytucja 3 maja i reforma Rzeczypospolitej, idea wolności opanowałaby nawet Rosję i Prusy. Ale źródeł nieszczęść trzeba szukać jeszcze głębiej. W powstaniu Chmielnickiego i ugodzie perejasławskiej. Kijów zwrócił się ku Moskwie, to zaś było początkiem końca Rzeczpospolitej. Dziś, w 2023 r., wszystko na świecie zmierza do „odwrócenia” skutków tych wydarzeń i powrotu do status quo sprzed ponad 300 lat, oczywiście w nowych warunkach. To będzie długa droga, ale kierunek został wyznaczony.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat.