Już sam fakt, że prezydent Wilson wspomniał wówczas o Polsce, stanowił wielki niezaprzeczalny sukces Polaków, a w szczególności jednego – Ignacego Jana Paderewskiego, który był wówczas kimś w rodzaju dzisiejszych Rolling Stonesów. Znał go cały świat. Paderewski, przekonując prezydenta do pochylenia się nad sprawą Polski, odniósł gigantyczny dyplomatyczny sukces. I to w czasach, gdy polska dyplomacja oficjalnie nie istniała. Choć 13. punkt oczywiście niepodległości Polsce nie zapewnił.