Oczywiście głowa państwa światowego mocarstwa numer 1 z głową państwa będącego numerem 1 w nowej Unii i częścią unijnej „Big Five” będą rozmawiać o NATO i zwiększeniu liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce. Nasz kraj nie uważa, aby dyskusję na ten temat należało łączyć z ewentualnym wycofaniem części amerykańskiego kontyngentu z RFN: to wewnętrzna sprawa USA i dwustronnych relacji Waszyngton–Berlin. W tej kwestii istnieje także spór wśród republikanów – nie będziemy się w to wtrącali.
Prezydenci Duda i Trump będą też rozmawiali o energetyce – to oczywiste. Jednak brytyjski „The Guardian” pisze, że ta wizyta może pomóc w kampanii wyborczej prezydenta Polski. Cóż, Trump wie, co robi. Jeśli jednak pomaga, to też sobie: walczy o głosy Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy w trzech „swing states” stanowią nawet do 10 proc. wyborców. A są to stany przechodzące z rąk do rąk. To dobrze, że amerykańska Polonia jest tak ważna.