Jego życiorys jest bardzo wymowny, wiele mówiący o naszych czasach. Urodził się w Sarajewie w 1991 r., a więc niemalże w przededniu wojny na Bałkanach. Mając rok, został ewakuowany z ostrzeliwanego przez Serbów Sarajewa do Francji. Gdy dorósł, zajął się dziennikarstwem. Pracował dla AFP i Canal Plus. Gdy wybuchła pełnowymiarowa wojna na Ukrainie, od razu porzucił bezpieczną i przyjemną pracę w Europie Zachodniej (m.in. relacjonował mecze piłkarskie) i wyruszył na Ukrainę. Robił materiały wideo na wielu gorących odcinkach frontu. Coś go gnało, by nagłaśniać dramat i walkę Ukrainy. Może właśnie pochodzenie? Sarajewo było jednym z symboli ostatniej wojny w Europie w XX w. Wydawało się, że po jej zakończeniu nie będzie już wojen w Europie. Niestety, za sprawą Rosji i ślepoty Zachodu wybuchła jeszcze gorsza. Jej symbolem jest dziś Bachmut. Ilu jeszcze młodych wartościowych ludzi musi zginąć, by ta spirala zła została przerwana?
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat