Pokazał całemu światu bezradność państwa ajatollahów. Wprowadza ostre sankcje na Teheran przy akceptacji większości istotnych uczestników polityki w tym regionie. Sankcje pomagają osłabić Iran i wzmocnić sojuszników Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie zyskał niemal stuprocentowe poparcie społeczności żydowskiej. Przed wyborami jak znalazł. Iran stłukł wiele szyb i przekonuje sam siebie, że na doznane upokorzenie odpowiedział, jak trzeba. Głupsi uwierzą i to być może dla zachowania twarzy reżimu wystarczy. Co ciekawe, brak reakcji USA na wielkie tłuczenie szyb w bazach amerykańskich w Iraku pokazuje Donalda Trumpa jako człowieka ceniącego pokój. Administracja poprzedniego prezydenta, Baracka Obamy, mogłaby jedynie uczyć się polityki od obecnego lokatora Białego Domu.
Donald Trump wygrał z ajatollahami
W chwili, gdy piszę ten komentarz, a sytuacja zmienia się dosyć dynamicznie, wygląda na to, że Donald Trump wygrał ostatnią potyczkę z Iranem. Zlikwidował najpoważniejszego wroga na Bliskim Wschodzie, mitycznego „generała cienia”, dowódcę oddziałów Al-Kuds, sił ekspedycyjnych irańskich Strażników Rewolucji, odpowiedzialnego za tajne operacje Iranu za granicą – gen. Kasema Sulejmaniego.