Jednak należy pamiętać, że sprawa miała początek w 2009 r., kiedy podpisano deklarację terezińską, a w imieniu RP podpis złożył Władysław Bartoszewski, ówczesny sekretarz stanu. Wystarczy zapoznać się z artykułem „Nieruchomości” deklaracji terezińskiej, żeby stwierdzić, że należy uważnie przyglądać się dalszym losom tych ustaw. Nikt nam dzisiaj nie zagwarantuje, że kiedyś do władzy nie dojdą ludzie, dla których Polska jest tylko punktem na mapie Europy. I dla swoich partykularnych interesów podpiszą wszystko, co zaspokoi ich mocodawców. Codziennych przykładów mamy aż nadto.