Ostatnio w czasie wielkiego wiecu poparcia dla wojny, eksterminacji Ukrainy, Władimir Putin zdecydował się użyć dla usprawiedliwienia zbrodniczych działań Rosji uzasadnienia biblijnego. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13) – oznajmił prezydent Federacji Rosyjskiej, odnosząc się do działania rosyjskich żołnierzy. To właśnie oni – jego zdaniem – poprzez bombardowanie szpitali, zabijanie kobiet i dzieci, ginąc, mają „oddawać życie za przyjaciół swoich” (to znaczy za rzekomo prześladowanych mieszkańców Donbasu). Co wynika z tych słów? Ni mniej, ni więcej tylko tyle, że Putin dla usprawiedliwienia zabijania kobiet i dzieci, uzasadnienia bezprawnej i niemoralnej agresji i używania broni zakazanej przez konwencje, używa słów Jezusa o ofierze z własnego życia, o ofierze Krzyża. To bluźnierstwo. Tak posługuje się słowami Pisma w Ewangelii demon. I na szczęście wprost mówią to już hierarchowie i duchowni katoliccy. „(…) śmierć niewinnych ofiar, które umierają z powodu tej agresji, z pewnością nie może być usprawiedliwiona słowami Ewangelii, mówiącymi o czymś przeciwnym: o miłości do innych, a nawet do wrogów” – podkreśla abp Bruno Forte. Według niego, „do bardzo ciężkich grzechów, którymi się plami”, Putin dodał „prawdziwe bluźnierstwo”. „Polityka nie może uzurpować sobie prawa do języka Jezusa, aby usprawiedliwiać nienawiść. Religijna retoryka władzy i przemocy jest bluźniercza” – podkreślił także bardzo bliski współpracownik papieża o. Antonio Spadaro SJ. Pytanie tylko, kiedy Watykan wyciągnie z tego wnioski i zerwie relacje z organizacją, która obecnie w 100 procentach wspiera Putina, czyli Rosyjską Cerkwią Prawosławną. Na razie mają się one znakomicie.
Demoniczność Putina
Putin, także w przestrzeni religijnej, przekracza kolejne granice. A – poza nielicznymi wyjątkami – ludzie Kościoła nawet jeśli odpowiednio to oceniają, to nie są w stanie wyciągnąć z tego wniosków.