Jak nie Puszcza Białowieska, to wolność mediów, jak nie media, to wymiar sprawiedliwości, jak nie sądy, to teraz LGBT. Na nic zdały się tłumaczenia, że polska konstytucja chroni prawa mniejszości seksualnych, tak jak wszystkich innych obywateli. Nie przyjmowano argumentów, że tabliczki „strefy wolne od LGBT” przykręcali do nazw miejscowości aktywiści tego ruchu, a nie mieszkańcy. Parafrazując prokuratora generalnego ZSRS Andrieja Wyszyńskiego: „dajcie Unii kraj, a jakiś paragraf zawsze się znajdzie”. Gdy przed tygodniem na Komisji Petycji PE, której jestem wiceprzewodniczącym, omawialiśmy sprawę TVP i mediów w Polsce, przypomniałem, że to za poprzedniego rządu do redakcji „Wprost” weszły służby specjalne, rekwirując komputery i szarpiąc się z dziennikarzami, a autora portalu krytykującego prezydenta Komorowskiego aresztowano o szóstej rano. Jednak mało kto chciał przyswoić podane przeze mnie fakty. Podobnie było z ostatnią rezolucją. W ten sposób kraje dawnej EWG chcą ograniczyć konkurencyjność Polski…
Dajcie kraj – paragraf się znajdzie...
Parlament Europejski przyjął kolejną antypolską rezolucję. Odnosi się ona do problemów całkowicie fikcyjnych. Wyraźnie widać, że znów chodzi o znalezienie kolejnego kija na nasz kraj.