Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko,
29.05.2019 18:10

Człowiek i android. Pomyślmy pesymistycznie

Wizje narastającej automatyzacji pracy nie są już tylko fantastyką naukową, balansującą między naiwną utopią a ponurą dystopią. Podobnie nie jest już czczym fantazmatem nowy typ relacji – między człowiekiem a androidami, czy szerzej: wysoce zaawansowaną sztuczną inteligencją. I nie wiadomo, czy ludzkość sobie poradzi z tym nadmiarem postępu.

Oświeceniowi myśliciele byli naiwni – sądzili, że postęp przeniesie ludzkość do nowego raju. Globalny przełom technologiczny, związany z postępem nauk ścisłych, rewolucją przemysłową w Anglii, nowym modelem polityki, opartym na demokracji, redystrybucji dóbr, trosce o powszechną edukację i zdrowie publiczne, przyniósł nieporównywalne z niczym przeobrażenia. Jeszcze my, dzisiaj, możemy bez trudu uchwycić te różnice, myśląc o realiach życia naszych dziadków i pradziadków. I to nawet jeśli należeli do ówczesnych wyższych warstw społecznych.

Świat nazbyt wygodny?

I dobrze, że o tym pamiętamy – bo młodsze roczniki sądzą z kolei, że wzrastające wskaźniki długowieczności, dobrego zdrowia, ekonomicznego dobrostanu i czas bez wojny są dane raz na zawsze, że spadły jak gwiazdka z nieba i teraz można już tylko konsumować i konsumować. Ale nowy wspaniały pooświeceniowy świat, o czym wiemy przynajmniej od czasu dwóch światowych wojen, jest szalony zimnym szaleństwem zbrojnych w najnowsze technologie umysłów. Im więcej daje jedną ręką, tym więcej może zabrać drugą. Czy to ponura wizja? Raczej dość oczywista dla tych, którzy nie wierzą w koniec historii.

Skąd ta naznaczona nutką pesymizmu futurologia? Oglądałem niedawno na 16. Millennium Docs Against Film Festival obraz poświęcony rozwojowi androidów, wykorzystywanych już w celach komercyjnych. Rzecz po polsku przetłumaczono jako „A to mój przyjaciel robot” (reż. Isa Willinger), ale tak naprawdę nazywa się krócej i bardziej wymownie: „Hi, A.I.”, czyli „Cześć, sztuczna inteligencjo”. Twórcy dokumentu twierdzą, że już za 20 lat roboty będą równie powszechne jak dzisiejsze smartfony. „Humanoidalne roboty to coś więcej niż kolejny wymyślony przez człowieka elektroniczny gadżet. Cechuje je uderzające podobieństwo do żywych istot, zarówno w zachowaniu, jak i wyglądzie, co sprawia, że są nie tyle rzeczami, co nowymi istotami na Ziemi” – głosi zapowiedź filmu.

Starsza Japonka i jej android

Wahałem się, czy oglądać „Hi, A.I.”. Obawiałem się filmu naiwnego, przedstawiającego dociekania na temat androidów jako pewnik. Współczesne wizje popularnonaukowe zbyt łatwo grają wizjami jak z „Blade Runnera” czy nawet serialu „Westworld”, przekonując, że już za momencik sztuczna inteligencja się usamodzielni i zmieni w samoświadome osobowe byty. Na szczęście Isa Willinger nie poszła aż tak na skróty – poza jednym czy dwoma głosami hurraoptymistów jej rozmówcy skupiają się raczej na wyzwaniach społecznych i etycznych związanych z rozwojem sztucznej inteligencji, przede wszystkim na tym, jak się zmieni człowiek pod wpływem coraz dalej idącej automatyzacji świata.

Najbardziej przejmujące – i dające do myślenia – jest pokazanie interakcji, jakie nawiązują z domowymi androidami. Widać nie tylko, jak ułomne są w gruncie rzeczy relacje ludzi z „uczłowieczonymi robotami”, lecz także jaką barierą dla androidów jest zwykła ludzka ironia, zawieszenie głosu, dwuznaczność wypowiedzi, ludzka mimika, gesty, nieoczekiwane wspomnienia (które dla androida są informacyjnie nieczytelne). Jeden z androidów to robot w domu starszej Japonki, którego kobieta traktuje trochę jak przedszkolaka, a trochę jak udomowione zwierzątko.

Drugi przykład jest mocniejszy: to android w formie atrakcyjnej kobiety, z którą nie tylko można rozmawiać, ale i nawiązać flirt. Wynajął go samotny Amerykanin, który podróżuje przez Stany samochodem kempingowym. Któregoś wieczora, pełen emocji, opowiada sztucznej inteligencji o swoim trudnym dzieciństwie, źródłach samotności i trudności w relacjach. Robi to ogromne wrażenie – bo przecież równie dobrze mógłby to wszystko mówić do kwadratowej czarnej skrzynki. Albo kamienia. Choć ten ostatni nie udawałby, że go rozumie.

Alexa powie „proszę” i „dziękuję”

Nie sposób nie zadać pytania: no i jak wam się to podoba? Naiwny albo cyniczny progresywista powie: to świetnie, w świecie wysoce zaawansowanych rzeczy nikt już nie będzie się czuł samotnie. Ale tego tak naprawdę nie wiemy – „Hi, A.I.” pokazuje raczej ludzi, w których budzi się poczucie niepewności, jakiegoś egzystencjalnego niedosytu. Coraz częściej jednak słyszymy, że młodsze pokolenia traktują „rozmowę” ze sztuczną inteligencją jako formę normalnego kontaktu. I że wywiera ona znaczny wpływ na ich formy komunikacji międzyludzkiej.

Całkiem niedawno rodzice dzieci korzystających ze słynnej Alexy, czyli głosowego robota internetowego Amazona, zażądali, żeby program zaczął używać słów „proszę” i „dziękuję”. Nie bez przyczyny: rodzice zauważyli, że dzieci mówią do nich jak do Alexy, wyrażając prośby i życzenia jak żądania, w formie skróconych komunikatów, w których nie ma miejsca na rozmowę. Niektórym śni się uczłowieczenie androidów. Większe są jednak szanse, że to sztuczna inteligencja zmieni zachowania ludzi na swój obraz i podobieństwo. Paradoksalnie, lepiej na tym być może wyjdą ci, którzy nie żyją w najbardziej zasobnych i technologicznie zaawansowanych rejonach świata. Już dziś psychologowie społeczni zwracają przecież uwagę, że cyfrowa rzeczywistość sprzyja raczej zamykaniu się ludzi we własnych informacyjnych bańkach i światopoglądowych bunkrach niż rozbudowie „e-społeczeństwa obywatelskiego”.

Czy robot zabierze nam pracę?

Możliwe zmiany w psychologii społeczeństw to nie wszystko. Robotyzacja pracy, którą już wdraża się na szeroką skalę w wielu branżach, daje człowiekowi szanse na dłuższe życie wyzwolone od harówki. Ale jest w tym pewien haczyk. Sztucznej inteligencji, milionom uroczych Wall-E nie trzeba płacić – wystarczy ich serwisować. Oczywiście, wciąż trzeba będzie za to płacić ludziom na wysokich i wyższych stanowiskach, ludziom, którzy powiedzą wciąż nierozumiejącym ironii robotom, co robić.

Ale co z tymi na dole, skoro nie będą potrzebni już nawet do zamiatania ulic? A nawet do bardziej zaawansowanych zadań logistycznych? Nasz świat już niebezpiecznie osuwa się w skrajne rozwarstwienie. Sztuczna inteligencja kolejnych generacji, wbrew uspokajającym gadkom części ekonomistów i służących wielkiemu kapitałowi ekspertów, niesie ze sobą w tym względzie kolejne zagrożenia. Niektórzy mają odwagę mówić, że to może wykończyć klasę średnią i zniszczyć pracujących ubogich. Czy odpowiedzią byłby dochód gwarantowany? Niewykluczone. Pytanie, czy wystarczy na to i tak coraz mniej chętniej płaconych przez krezusów podatków.

Jako ludzie mamy skłonność, by nie dowierzać, że może nadejść gorsza wersja przyszłości, szczególnie gdy otacza nas coraz bardziej technologicznie zaawansowany świat. Ale czasem warto pozwolić sobie na nieco bardziej pesymistyczny obrazek – choćby w ramach ćwiczenia umysłu.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane