Szkoły mają być szybkimi kursami zagospodarowania odpadów, którymi także sami jesteście, Polacy. Wykształcenie wam nie przysługuje. A gdy zachciewa się wam pomodlić w Berlinie i o jakichś „ofiarach” bredzić, to trzeba wam wygrzmocić plecy, skopać i zakłuć w kajdanki. Odpadom ludzkim demonstracji się zachciewa. Znaj swoje miejsce, odpadzie! Europa nie dla ciebie… Rasa panów znów postanawia dyktować warunki, nakreśla granice, pałką udowadnia swoje racje. Nazywa to prawem, tworzy „europejski ład”. No i nasi rządzący mają problem. Zamknąć wszystkich katolickich oszołomów i prawicy się nie da, można udawać, że nie istnieją. Że po prostu ich nie ma. I żyć swoimi urojeniami. Nawet skatowanych przez niemiecką policję Polaków nazwać wtedy trzeba prowokatorami. Zdesperowani władcy obnażają swoje zapętlenie, bezradność wobec rzeczywistości, której nie rozumieją i którą potrafią tylko zanegować. Żal patrzeć.