Delegaci, którzy nań zagłosowali, docenili zapewne jego zasługi w walce z Prawem i Sprawiedliwością, paraliżowaniu pracy szkół w czasie egzaminów czy budowaniu coraz większej niechęci opinii publicznej do tej szanowanej kiedyś grupy zawodowej. Kolejna kadencja związkowego przywódcy zwiastuje dalsze pogrążanie się polskiej edukacji w kryzysie, chaos i upadek autorytetu nauczyciela. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że spora część pedagogów sprzyja szefowi ZNP, który nieraz pokazał, że kieruje się zasadą „po trupach do celu”. Ze Słamowirem Broniarzem jedno jest pewne, że… nic nie może być pewne, o czym przekonaliśmy się, gdy prezes ZNP był przeciw gimnazjom, a potem bronił ich niczym lew. Nadzieja tylko w tym, że po ponownej „koronacji” Broniarz ograniczy nieco swoją aktywność, nie tylko medialną. W jego przypadku bowiem prawda jest dosyć oczywista. Dla polskiej szkoły im mniej Broniarza, tym lepiej.