Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,​Krzysztof Wołodźko,
24.06.2021 18:58

Betonoza nasza powszednia

Wczorajsze sceny zatopionego Poznania i podtopionego Krakowa w jednych budzą smutek, w wyobraźni innych zmieniają się w śmieszne memy. Bliżej mi do tych pierwszych.

W Polsce z roku na rok coraz szybciej przybywa gwałtownych zjawisk atmosferycznych, które coraz głębiej wpływają na życie nas wszystkich. Podrażają też jego koszta, bo ulewy i susze, pożary i podtopienia to także droższa żywność, woda, ubezpieczenia itd., itp. Opozycja, która trąbi o inflacji, w ogóle nie bierze pod uwagę tego, że rosną po prostu koszta produkcji i przetwórstwa rolnego – właśnie w związku z przeobrażeniami klimatu. Druga rzecz to betonoza. To fatalne dla polskich miast zjawisko, chora modernizacja, która rynki małych, średnich i dużych miast zamienia w betonowe patelnie. Przed wiekami, gdy śmiertelny wróg niszczył miasto i wsie, posypywał ziemię solą. By nic nie mogło żyć i rosnąć. My wszystko zalewamy asfaltem i betonem. Nie łudźmy się, cena za „niepamięć o ogrodach” będzie tylko rosła. Ale o tym też trzeba umieć rozmawiać, a wiadomo, jakim językiem lewicowo-liberalne środowiska mówią do rodaków. To nikogo jednak nie tłumaczy. Dla własnego dobra musimy pozwolić polskiej ziemi oddychać.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej