Koalicja 13 grudnia znalazła sobie wygodny sposób na rozmontowywanie kolejnych projektów rozwojowych, jakie powstały za czasów Zjednoczonej Prawicy. „Audyt” jest dziś dobry na wszystko. Z pomocą audytu da się rozwalić CPK. Dzięki audytowi odbiorą Poznaniowi szansę na komputer kwantowy na tamtejszej politechnice. Audyty mają też wyhamować dostawy niezbędnego sprzętu dla wojska. Infrastrukturalnych sukcesów koalicja 13 grudnia nie będzie miała żadnych, ale audyty jedzą im z ręki. Gdybyśmy żyli w jakimś radosnym bantustanie na bezludnej wyspie, z daleka od wrogich potęg, byłoby to nawet śmieszne. Ale w dzisiejszych polskich realiach jest to coraz bardziej straszne. Miejmy nadzieję, że w pokoju dożyjemy czasów, gdy to wszystko zostanie rozliczone.
Audyty służą do rozwałki
W bieżącym wydaniu „Gazety Polskiej” piszę o tym, że w naszym kraju trwa germanizacja zysków i polonizacja strat. To nawiązanie do znanych słów o prywatyzacji zysków i uspołecznianiu strat jako neoliberalnej strategii ekonomicznej. Nie tylko ja mam wrażenie, że w niebezpiecznych geopolitycznych realiach mocno przyspieszył proces opóźnienia naszego rozwoju gospodarczo-infrastrukturalnego.