Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
25.09.2024 09:19

Armenia jak Czarnogóra

Służby specjalne Armenii przekazały, że udaremniły próbę zbrojnego zamachu stanu. Trzy osoby zatrzymano, a cztery są poszukiwane. Czy to zaskoczenie? Żadne. Cała sprawa przypomina domniemaną próbę puczu w Czarnogórze w 2016 r. Wówczas aresztowano ludzi podejrzanych o współpracę z rosyjskim wywiadem wojskowym.

Pucz w założeniu miał zapobiec wstąpieniu Czarnogóry do NATO. W Armenii sytuacja wydaje się analogiczna. Państwo jest na granicy wyjścia z sojuszu wojskowego z Rosją (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym), słusznie wskazując, że nic mu nie dał w wojnie z Azerbejdżanem o Górski Karabach. Jednocześnie Erywań podpisał umowę wojskową z Francją, wyraził chęć integracji z UE.

Na razie o NATO nie ma mowy, ale przecież Francja jest członkiem NATO. Władze Armenii zaczynają też współpracować wojskowo z innymi krajami NATO, w tym z USA. Paradoksalnie, również z Iranem, bo ma złe relacje z Azerbejdżanem – na Kaukazie nic nigdy nie jest proste. Premier Armenii Nikola Paszynian jest solą w oku dla Moskwy i skorumpowanych prorosyjskich sił w swoim państwie.

Autor jest dziennikarzem TV Biełsat.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej