Doprawdy wiele musiało się zmienić, by nie zmieniło się właściwie nic – tragikomiczne jest tylko to, że oto „antysystemowe świeżaki” próbują ratować swoje polityczne siedzenia, zapominając niemal wszystko, co jeszcze niedawno mówili o swoich obecnych patronach. Ale ludzie dobrze pamiętają tyrady Pawła Kukiza pod adresem PSL i filipiki Adriana Zandberga na Sojusz. Przy okazji: SLD właśnie postanowił się przemianować na partię Lewica. Nie ma lepszego sposobu na ostateczną kompromitację pojęcia „lewica” niż tak jednoznaczne utożsamienie z nim partii Millera, Czarzastego, Kwiatkowskiego, Kalisza, partii kultywującej pamięć Kiszczaka, Jaruzelskiego, Berlinga. Strach pomyśleć, co by było, gdyby ci wszyscy „antysystemowcy” i ich patroni mieli nam znów urządzać Polskę.
Antysystemowcy
Największy dowcip tych wyborów? „Antysystemowa” prawica, czyli Kukiz’15, na postronku postkomunistów z PSL, i „antysystemowa” lewica z Razem na postronku postkomunistów z SLD. Jedni i drudzy, gorliwi tropiciele przywar PiS, robią dziś za przystawki dla starych lisów, budowniczych Polski po-PRL-owskiej, z jej wszystkimi strasznymi przecież wadami.