W przeciwnym razie zajmować się będą nim media i ludzie, którzy do kościoła chodzą rzadko lub w ogóle. Albo co gorsza, tacy, którzy lubują się w pluciu na Kościół i wypisywaniu głupot na jego temat. Oni wcale nie chcą jego naprawy; wręcz przeciwnie, uznają go za swojego przeciwnika. Nie widzą tego, że bez Kościoła i bez wiary zwykłych ludzi Polska miałaby raczej marne szanse przetrwania od X w. Ich głos zatem, poza potraktowaniem go jako ciekawostki medialnej lub kinowej, nie ma i nie powinien mieć żadnego znaczenia. Przynajmniej dla katolików.