Podobny atak rosyjski trwa na granice Estonii. Nie wiadomo, co będzie dalej, bo to dopiero początek. Putin i jego reżim próbują zrobić z regionu Morza Bałtyckiego gorący punkt i miejsce testowania NATO. Putin podnosi głowę, bo zobaczył, że na Zachodzie słabnie determinacja wobec rosyjskiego zagrożenia, a przecież praktycznie nawet nie pisnął, gdy Finlandia wstępowała do NATO. Pół roku temu Zachód był bardziej stanowczy i zjednoczony wobec Moskwy. Potem zaczęły pojawiać się głosy o „rozmowach pokojowych”. I co? I od razu zagrożone są Finlandia i kraje bałtyckie, czyli członkowie NATO. Ile jeszcze trzeba dowodów na to, że każda uległość wobec Rosji to ogromne zagrożenie? Nigdy dosyć powtarzania, że te wszystkie „gołąbki pokoju” na Zachodzie fundują dalszą eskalację. O tym właśnie przekonują się Finowie.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat