W Polsce zawsze była duża wrażliwość i czujność na to zagrożenie. Nie zmienia to faktu, że problem istnieje. Na Ukrainie mówi się, że cały naród „pracuje w kontrwywiadzie”. Tam społeczeństwo zdaje sobie sprawę, że agenci Rosji mogą być nawet w rodzinie czy wśród przyjaciół. Nie chodzi o to, żeby popadać w szpiegomanię, ale pamiętać o tym aspekcie rzeczywistości i np. nie robić zdjęć transportu sprzętu wojskowego, jeśli się go zobaczy, lub z ograniczonym zaufaniem traktować niektórych ludzi czy publikacje. A w razie zauważenia czegoś dziwnego informować odpowiednie służby. To nie są żarty!
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat