Fajna Ewa i rodzina Gorszego-Sortu
Znany aktor Maciej Stuhr zasłynął kiedyś stwierdzeniem, jakoby w bitwie pod Cedynią polscy wojowie przywiązywali dzieci do tarcz.
Dziecko naiwnym głosem wypytuje mamę, czym jest „gorszy sort”. W odpowiedzi słyszy, że zalicza się do niego cała rodzina dziewczynki z nią samą i babcią na czele. Cóż, czytelnikom „Gazety Polskiej” nie trzeba wyjaśniać, czego tyczyły się słowa Jarosława Kaczyńskiego o „gorszym sorcie”. Jeśli jednak ktoś zapomniał, to przypominam, że chodziło o określenie pewnej części klasy politycznej, która z pisania skarg na Polskę do wszelkich możliwych zagranicznych instancji uczyniła swój modus operandi. Materiał propagandowy PO przebił komicznością i poziomem absurdu nawet Ewę Kopacz, która fraternizując się z wyborcami, zachęcała do udziału w „Marszu Wolności”, mówiąc: „Cześć, to ja, Ewa Kopacz. (…) Zamiast siedzieć przy grillu, będziemy maszerować. A wiecie, dlaczego musimy tam być? Po to, żeby kolejne długie weekendy w Polsce były normalne, były serdeczne, były radosne”. Spot ten został odebrany przez złośliwych jako żal, że po zmianie władzy „fajna Ewa” nie ma zwyczajnie czego wrzucić na ruszt, więc chce, „by było tak, jak było”. Faktem jest jednak, że najwyraźniej „apel fajnej Ewy” nie przyniósł spodziewanego efektu i z tego powodu trzeba posługiwać się dziećmi, które – niczym Stuhr pod Cedynią – przywiązano do machiny propagandowej Platformy Obywatelskiej. I tylko (zapewne wbrew woli twórców) można domyślić się, czym na co dzień zajmuje się wesoła rodzinka ze spotu podpisująca się pod słowami Kaczyńskiego.