Wersal skończył się w Wersalu
„Wy macie zasady, my mamy fundusze unijne”.
Słowa Hollande’a to także kolejny dowód na to, że „stara unia” traktuje kraje naszej części Europy jako wasali, mających „nie tracić okazji do siedzenia cicho”. Hollande wprost zapowiedział, że „oni” nasze zasady mają za nic, mogą zrobić z „nami”, co chcą, gdy nie działamy pod ich dyktando. Ale buta Hollande’a to jedynie pokłosie „Wersalu”. Kiedy na początku ubiegłego tygodnia w tej podparyskiej miejscowości doszło do spotkania premierów Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii, można było się spodziewać, że nic dobrego z tego nie wyniknie. To wówczas padły wypowiedziane expressis verbis słowa o „Unii dwóch prędkości”, w której silne kraje zachodu roszczą sobie prawo do prowadzenia osobnej polityki, nie licząc się z solidarnością wobec innych krajów UE. „Wersal się skończył w dniu, kiedy Samoobrona weszła do Sejmu” – pamiętne słowa śp. Andrzeja Leppera miały zwiastować uprawianie polityki poprzez nieznane dotąd grubiaństwo, połączone z brakiem poszanowania zasad współżycia politycznego. Jak było dalej, wszyscy wiemy. Jednak powiedzonko „Wersal się skończył” na stałe zagościło w języku potocznym. Dziś warto je przypomnieć, gdy „oni” mówią nam, że „mamy nie tracić okazji, by siedzieć cicho” lub śpiewać, jak nam zagrają. Unijny Wersal oficjalnie się skończył. W Wersalu.