Kuźniar trafił jak kulą w plot
W przeddzień wizyty kanclerz Angeli Merkel przypomniał o sobie prof. Roman Kuźniar.
Według prof. Kuźniara Polska za rządów PiS-u świadomie przestała być w Europie „pierwszej prędkości”, bo tę według niego definiuje stosunek państwa „do migracji i uchodźców”. Według doradcy byłego prezydenta będzie to miało katastrofalne skutki. Jednak ja jakoś się nie boję. W państwach „pierwszej prędkości” w ostatnim roku dzięki pozytywnemu stosunkowi do migracji i uchodźców doszło do wielu krwawych zamachów, a u nas nie było żadnego. Państwa „pierwszej prędkości”, a właściwie politycy, którzy już niedługo mogą im przewodzić (np. François Fillon), zapowiadają zdecydowaną zmianę stosunku do migracji i uchodźców, m.in. przywrócenie kontroli na granicach. Też widocznie nie chcą być „pierwszej prędkości”. Ten zaś, któremu doradzał prof. Kuźniar, czyli Bronisław Komorowski, wylądował na politycznych manowcach. Polska nie potrzebuje tego typu rad.