Tusk i służby specjalne
Donaldowi Tuskowi udającemu obrońcę demokracji warto przypomnieć, że gdy był premierem, podległe mu służby specjalne zamiast dbać o bezpieczeństwo RP, stały się prywatnymi folwarkami grup inte
Wszystko dlatego, że ówczesny szef rządu nie lubił i nie chciał zajmować się tymi formacjami, a gdy kota nie ma, myszy harcują. W takiej atmosferze małe myszki szybko stały się tłustymi, agresywnymi szczurami broniącymi swoich krociowych interesów. Po zmianie władzy nastąpiła wojna. Najlepszym przykładem jest Agencja Wywiadu. Za PO-PSL specjalizowała się w ochronie i wręcz prowadzeniu mocno wątpliwych interesów na Ukrainie. Gdy po zmianie władzy jej nowy szef zaczął odkrywać kompromitujące materiały, poprzedni układ podłożył mu kilka świń, co wraz z prawdziwie ubecką dezinformacją, doprowadziło do jego dymisji.