Adieu, Hollande
Po raz pierwszy w historii V Republiki urzędujący pierwszą kadencję prezydent rezygnuje z ubiegania się o reelekcję. François Hollande zdecydował się odejść bez walki.
Krok ten od dawna wydawał się logiczny – rekordowo niskie poparcie, opłakana sytuacja gospodarcza. A i nastroje społeczne przesunęły się mocno w prawo. I choć zrealizował obietnicę utworzenia 150 tys. miejsc pracy (i to z nawiązką – 270 tys.), były to stanowiska sztuczne (80 proc. w sektorze publicznym) i nisko płatne. Z prezydenckiego programu z 2012 r. „60 propozycji dla Francji” Hollande realizował głównie pomysły ideologiczne. Zostawia po sobie „małżeństwa dla wszystkich”, czyli śluby homoseksualistów, i wstęp do eutanazji pod nazwą „medycznej asysty przy godnej śmierci”.
To kolejny przykład, że na Zachodzie na samej lewicowej ideologii daleko się już nie zajedzie.