Czarny sen
Wybory w Stanach Zjednoczonych dotyczą nas wszystkich. Ameryka jako globalne mocarstwo odgrywa wciąż rolę „policjanta świata”.
Cóż, nigdy nie przypuszczałem, że bliżej będzie mi do kandydatki Demokratów, wielokrotnie skompromitowanej przedstawicielki finansjery, niż do wywodzącego się jednak z Partii Republikanów, w prostej linii następcy Ronalda Reagana. Przypuszczalnie jednak sam Reagan nie pomyślałby w najczarniejszych snach, że kandydatowi jego partii może kibicować prezydent Federacji Rosyjskiej, w prostej linii spadkobierca Stalina, Chruszczowa i Andropowa.