Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech Mucha,
08.11.2016 08:04

Czarny sen

Wybory w Stanach Zjednoczonych dotyczą nas wszystkich. Ameryka jako globalne mocarstwo odgrywa wciąż rolę „policjanta świata”.

Wybory w Stanach Zjednoczonych dotyczą nas wszystkich. Ameryka jako globalne mocarstwo odgrywa wciąż rolę „policjanta świata”. Od tego, jak zagłosują dziś wyborcy za wielką wodą, może zależeć także los przeciętnego Kowalskiego nad Wisłą. Złośliwi mówią, że wybór między Hillary Clinton a Donaldem Trumpem to wybór między dżumą a cholerą. Ja jestem w takim razie bardziej złośliwy od złośliwych, gdyż twierdzę, że to wybór między grypą a rakiem. Na grypę i owszem, można umrzeć, choć to nieczęste, wystarczy o siebie dbać. Z raka można się wyleczyć, choć bardziej prawdopodobne że…

Cóż, nigdy nie przypuszczałem, że bliżej będzie mi do kandydatki Demokratów, wielokrotnie skompromitowanej przedstawicielki finansjery, niż do wywodzącego się jednak z Partii Republikanów, w prostej linii następcy Ronalda Reagana. Przypuszczalnie jednak sam Reagan nie pomyślałby w najczarniejszych snach, że kandydatowi jego partii może kibicować prezydent Federacji Rosyjskiej, w prostej linii spadkobierca Stalina, Chruszczowa i Andropowa.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE