Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Damian Szymczak,
21.07.2016 16:21

Polityka muzułmańska Francji

Islam to jedyna religia, na której terenie apostolstwo katolicyzmu się nie udaje. Tak uważał dziennikarz Kazimierz Smogorzewski. Jedyny Polak, któremu wywiadu udzielił Adolf Hitler*.

Islam to jedyna religia, na której terenie apostolstwo katolicyzmu się nie udaje. Tak uważał dziennikarz Kazimierz Smogorzewski. Jedyny Polak, któremu wywiadu udzielił Adolf Hitler*. Część swojego życia spędził w Afryce Północnej. Tam właśnie napisał tekst o polityce Francji wobec Algierii i mieszkańców tego kraju.

Materiał ukazał się w maju 1930 r. w 111. numerze wydawanego w Poznaniu dziennika „Nowy Kurjer”. Z dzisiejszej perspektywy jest absolutnie niepoprawny politycznie. Komu jednak wówczas śniło się o politycznej poprawności? Warto przypomnieć ten materiał. Choćby z tego powodu, że opisane tam wydarzenia rzutują na obecną sytuację polityczną. Przy czym najlepiej po prostu tekst przytoczyć. Łącznie z zachowaniem jego tytułu. Dokładnie takiego samego, czyli „Polityka muzułmańska Francji”. Poniżej, to co napisał o niej Kazimierz Smogorzewski.

*   *   *
Muzułmanie stanowią olbrzymią większość zaludnienia francuskiej Afryki Północnej. Jaką wobec nich zastosowała Francja politykę? Już sto lat temu, przy kapitulacji Algieru, obiecali Francuzi szanować wiarę muzułmańską. Słowa dotrzymali, nie poszli drogą Hiszpanów, którzy przed nimi byli w Algierze i w Oranie, ale nie utrzymali się tu głównie dlatego, że próbowali muzułmanów nawracać na katolicyzm. Otóż historia uczy, że islam jest jedyną religią, na której terenie apostolstwo katolicyzmu się nie udaje.

Szanując wyznanie tubylców, szanować jednocześnie musieli Francuzi ich obyczaje, a nawet prawne przepisy Koranu. Pierwszy wyłom w tej polityce uczynili w roku 1865, otwierając muzułmanom algierskim możność uzyskania obywatelstwa francuskiego przez wyrzeczenie się statutu osobistego, jaki im Koran nadaje, ale tubylcy dość rzadko z tego prawa korzystają. Konieczność zorganizowania normalnej administracji zmusiła także Francuzów do szeregu decyzji, pod których wpływem zwyczaje i obyczaje tubylców uległy dużej zmianie.

Przed przyjściem Francuzów ludność Algierii składała się z szeregu plemion, każdym plemieniem rządziła „dżmaa”, czyli zebranie starszych (szeików) reprezentujących rodziny. Dziś trzy departamenty algierskie liczą 296 gmin pełnowładnych i 78 gmin mieszanych. Te ostatnie pokrywają pięć szóstych terytorium Algierii i liczą 3 i pół miliona mieszkańców, w tym trzy czwarte ogółu tubylców.

W gminach pełnowładnych obowiązuje ustawa municypalna francuska, to znaczy są tu rady miejskie i mer z wyboru. Niektórzy tubylcy głosują także i mogą być wybrani do rady miejskiej, w której jednak ich liczebność nie może przekroczyć jednej trzeciej ogółu radców; tubylec nie może też być merem. W gminach mieszanych, których przestrzeń jest czasem większa od departamentu francuskiego, władzę sprawuje administrator mianowany przez generał-gubernatora; gmina składa się z „duarów”, czyli wsi tubylczych, duarem administruje mianowany urzędnik Francuz, któremu dodawany jest „kaid” tubylec; od 1919 każdy duar wybiera „dżmaa” składająca się tylko z tubylców; administrator gminy mieszanej ma sobie dodaną komisję municypalną, również mieszaną, ale pochodzącą z wyboru (jedna trzecia tubylców).

Wyborcy-tubylcy zamieszkujący gminy pełnowładne, członkowie-tubylcy komisji municypalnych w gminach mieszanych oraz wszyscy członkowie „dżmaa” głosują przy wyborach do Delegacji Finansowych, w których tubylcy mają 21 członków na 69. Widzimy więc, że tubylcy biorą częściowo udział w życiu politycznym kraju, szczególnie od reformy z roku 1919, która zarządziła wybór „dżmaa”.

Jak wiadomo, niektórzy działacze tubylczy uważają to za niewystarczające i domagają się prawa wysyłania posłów-tubylców do parlamentu paryskiego. Zapewne i tego się doczekają, bo skoro Senegal, Martynikę i Gwadelupę reprezentują w Izbie Posłów autentyczni Murzyni, to czyż Arabowie algierscy są gorsi?

Trudniej by było zwiększyć w Algierii ciało wyborcze tubylcze, zważywszy na jego niewyrobienie i ciemnotę. Właśnie dlatego, że Francuzi szanują obyczaje tubylców-mahometan, nie zmuszają ich do uczęszczania do swoich szkół. Kiedy w 1161 szkołach powszechnych w Algierii było w 1929 roku 112 800 dzieci europejskich (wraz z żydowskimi), to muzułmanie zadowalali się 551 szkołami z 48 100 dziećmi; wraz z dziećmi tubylców uczęszczającymi do szkół europejskich, pobierało razem naukę 63 100 dzieci muzułmańskich, to znaczy około 8 procent dzieci tubylców w wieku szkolnym.

Kiedy w szkolnictwie powszechnym przypada mimo wszystko 1 dziecko tubylcze na 2 europejskie, to w szkolnictwie średnim jest zaledwie 10 procent muzułmanów chłopców w 11 liceach państwowych liczących 6500 uczniów; w 16 zakładach prywatnych (1100 uczniów) muzułman nie ma wcale. Na 1850 studentów uniwersytetu algierskiego Arabów jest zaledwie kilkunastu. Co prawda w Algierze, Oranie i Constantine istnieją „medresy”, czyli wyższe zakłady naukowe muzułmańskie, w których studiuje 152 tubylców, przeważnie kandydatów na „kadich” (sędziów).

W społeczeństwie muzułmańskim kobieta jest poniżona, a o jej wychowanie nie dba się wcale. Toteż nic dziwnego, że w całej Algierii tylko 7700 dziewczynek pobiera rocznie wykształcenie powszechne, a tylko 50 uczęszcza do szkół średnich.

* Ciekawostką jest, że rzeczony wywiad ukazał się na łamach „Gazety Polskiej” 26 stycznia 1935 r. (red.)

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane