Ostry kurs na ZSRS
To, że Władimir Putin jest politykiem chcącym odbudować Związek Sowiecki, było wiadomo od pewnego czasu.
Po pierwsze, w zeszłym tygodniu prezydent Putin podporządkował sobie archiwa Federacji Rosyjskiej, co oznacza, że wszelcy historycy zachodni mogą się już pożegnać z tym, że tam kiedykolwiek wejdą i cokolwiek przeczytają. Po drugie, Putin powołał Junarmię, czyli taki bardziej zmilitaryzowany i gotowy na wysłanie na dowolną wojnę Komsomoł. Po trzecie, powołano Gwardię Narodową, czyli wojska wewnętrzne gotowe do krwawego stłumienia zamieszek, gdyby komuś w Rosji powrót Sowietów jednak się nie spodobał. Po czwarte wreszcie, Duma Państwowa rozpatrzy projekt powołania Wydziału Ideologicznego strzegącego odpowiedniego obiegu myśli w państwie Putina. To wszystko w ciągu 10 dni! Kolejnym krokiem będzie pewnie podbój jakiegoś małego kraju, być może nawet należącego do NATO. Ale obawiam się, że i wówczas reakcją zachodniego świata będzie pogrożenie agresorowi palcem. A to też nie wiadomo, czy na pewno.