Czarne owce mediów
Audyt służb specjalnych w części dotyczącej dziennikarzy powinien być jawny.
Zwłaszcza te osoby, które do współpracy skłoniły materiały kompromitujące lub pomoc funkcjonariuszy w „rozwiązaniu problemów”. Przykładem może być pewien dziennikarz zarejestrowany w ABW, u którego policja odkryła narkotyki. Dzięki relacji z Agencją i wpływowym mecenasom problem szybko przestał istnieć. Podobnych sytuacji z jego udziałem było więcej i wszystko zamiatano pod dywan. Tak być nie powinno. Takie patologiczne zachowania powinny być piętnowane zarówno przez organa ścigania, jak i opinię publiczną.