Nowe otwarcie i ślizgawka
W polskim interesie jest, by „Nowy Jedwabny Szlak” z Chin do Europy – magistrala szybkich kolei, autostrad, lotnisk, lecz także infrastruktura telekomunikacyjna i przesyłowa (ropociągi i gazoc
Czterodniowa wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach przebiegała w dniach, gdy w parlamencie sejmowa większość przegłosowała ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Obóz III RP odebrał to tak dotkliwie, że już nie ostrzega o „zagrożeniu dla demokracji”, ale krzyczy, że w Polsce zapanowały Białoruś, totalitaryzm, faszyzm, a właściwie wszystkie te nieszczęścia naraz. Lament, jaki podniosły zaprzyjaźnione z Platformą media, tak dalece zawładnął emocjami uczestników debaty publicznej, że kto by tam chciał zapytać: „Co tam Panie w polityce? Chińczyki trzymają się mocno”. Jak mocno – wie Andrzej Duda, wie także Viktor Orban i przywódcy 14 krajów Europy Środkowej, którzy uczestniczyli w forum gospodarczym 16+1. Czy „główne media” nie chcą dostrzec wagi tej wizyty, bo z natury były i są antypisowskie, czy też przekracza to zdolności intelektualne ich pracowników – nie wiem. Jestem przekonany natomiast, że to najważniejsza z dotychczasowych zagranicznych wizyt prezydenta. Andrzej Duda został przyjęty przez chińskich polityków najwyższej rangi: prezydenta Xi Jinpinga, premiera Li Keqianga i przewodniczącego parlamentu Zhang Dejianga. Z chińskim prezydentem, ku zaskoczeniu jego otoczenia, rozmawiał ponad trzy godziny. Rozmowa, jak relacjonuje prezydencki minister Krzysztof Szczerski, koncentrowała się nie tylko na wspólnych projektach gospodarczych, lecz także dotyczyła poważnych zagadnień geopolitycznych.
Jakich? Można się tylko domyślać, ale to, co już wiemy, brzmi imponująco. Śmiały pomysł Chińczyków, by połączyć Państwo Środka nowym „Jedwabnym Szlakiem”, znany jest od 2013 r. W założeniu ma to być sieć korytarzy transportowych prowadzących do krajów UE. Tak się składa, że Polska jest krajem brzegowym i w naszym interesie jest, aby był to „Jeden Pas” oraz żeby cała magistrala, nie tylko szybkich kolei, autostrad, lotnisk, ale też infrastruktura telekomunikacyjna i przesyłowa (ropociągi i gazociągi), miała swój „port” w Polsce. Celem jest, by u nas, nie gdzie indziej, powstało centrum logistyki i redystrybucji. Stąd szłyby dopiero rozgałęzienia na pozostałe kraje Unii. Jeżeli dodamy, że Polska ma mieć udział w tworzeniu Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, który będzie alternatywą dla międzynarodowych instytucji finansowych (zdominowanych przez USA), czyli Banku Światowego i MFW, to widać, że hasło „nowe otwarcie” wcale nie jest na wyrost. A przecież to nie wszystko. Za tym idą wspólne projekty naukowe, choćby w dziedzienie nowoczesnych technologii wykorzystania węgla. Do tego dochodzi współpraca kulturalna, której fundamentem jest ogromna popularność Fryderyka Chopina, co nie powinno dziwić, zważywszy, że na fortepianie uczy się grać 30 mln (!) Chińczyków.
W tym kontekście postulaty wyrwania się z pułapki średniego rozwoju i przełamania peryferyjnej roli Polski wobec Niemiec przestają być mrzonkami nie do spełnienia. Otwarcie na Chiny i przyjęcie przez Polskę wiodącej roli wśród krajów regionu jest tak różne od wszystkiego, do czego przyzwyczaiła Polaków poprzednia władza, że gdyby nie patriotyczna koszulka w samolocie i ślizgawka na Chińskim Murze, propagandyści nie zauważyliby w ogóle tej wizyty. Niemieckie media chyba jednak wiedzą, co się święci, bo podniosły krzyk. Im głośniej, groźniej, bardziej histerycznie, tym silniej potwierdzają, że strategia walki o podmiotowość Polski wchodzi w fazę realizacji.