Emigrantka
Bycie emigrantem jest dzisiaj w modzie.
Karierę robią jednak nie tylko uciekinierzy zamorscy. Weźmy najbardziej znaną polską emigrantkę „Gęsiarkę”. Brudne ręce handlarzy dzieł sztuki wywiozły ją z Pałacu Prezydenckiego do Rempexu, by po odwiedzeniu kilku prywatnych domów wróciła w chwale na miejsce, które zajmowała. Kiedy zostanie tam ostatecznie umieszczona, będzie dowód na to, że choć jedna emigrantka jeszcze w czasie rządów PO wróciła do domu. Na resztę polskich emigrantów trzeba poczekać.
Ekipa Bronisława Komorowskiego, wynosząc kolejne elementy wyposażenia, przypomniała dobry sowiecki standard „wypożyczenia” wszelkich przedmiotów z zajętych wcześniej budynków. Nasze babcie pamiętają np. masowe wypożyczanie zegarków, z budzikami włącznie, przywiązywanymi do nadgarstków przez czerwonoarmistów. Doskonale ilustrują to „Zapiski oficera Armii Czerwonej” Sergiusza Piaseckiego. Posiadanie kilku cyferblatów na jednej ręce podnosiło prestiż i pokazywało zaradność sołdata.
O ile wypożyczanie obrazów czy zegarów leży w korzeniach kulturowych tej ekipy, o tyle wypożyczenie żyrandola jest dużo bardziej zastanawiające. Wiele wskazuje na to, że koncepcja strażnika żyrandola została przez Komorowskiego potraktowana serio. Niczym ocaleni z pogromu Trojanie, niosący symbole upadłego miasta, on i resztki mu wiernych zabrali najważniejszy atrybut swojej władzy. Póki żyrandol nad nim wisi, póty trwa III RP, choćby wyniesiona do Rempexów i instytutu Komorowskiego. Resztą niech pochłonie ogień – przepraszam, wielka niszczarka, też wyniesiona z Pałacu.