Mój prywatny protest
Orzeczenie, które wydała pani sędzia Magdalena Kubczak w sprawie „Gazety Polskiej”, jest po prostu genialne.
Rzeczywiście film „Córka” mocno nam zaszkodził. Zapłacimy więcej, niż zarobiliśmy. Trzeba było kręcić dokumenty o Ewie Kopacz. Te pewnie jednemu z powodów nie przeszkodziłyby później w nakręceniu filmu o Misiu Uszatku. Biorąc pod uwagę potoczną nazwę „uszatka”, mógłby to być program o kapusiu, który w III RP Macierewiczowi się nie kłaniał. Wielu takich misiów teraz robi karierę. Nie zmienia to faktu, że ja już przez panią sędzię Kubczak sądzony być nie chcę. Za każdym razem, jak tylko przydzielą ją do naszych spraw, a są ich dziesiątki, zamierzam wystąpić o jej wyłączenie. Kolejny genialny pomysł tej pani może doprowadzić do zamknięcia „Gazety Polskiej”. Prawdę mówiąc, każdy czytelnik naszych gazet może być w podobnej sytuacji. Przez sam fakt czytania gazety wikła kioskarza, kolegę sąsiada, żonę, kochankę, a nawet swojego fryzjera. W końcu niedostatecznie protestowali przeciwko złu płynącemu z „GP”. Wiedzą Państwo, co robić w sądzie. Pani sędzia nazywa się Kubczak.