Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
20.02.2015 19:32

O nadziei... bez bólu

Kiedyś śpiewaliśmy: „Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć”, a potem w refrenie: „Coś mówi mi, że jeszcze wszystko będzie możliwe!” Od momentu, kiedy zobaczyłem Andrzeja Dudę, pomyślałem s

Kiedyś śpiewaliśmy: „Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć”, a potem w refrenie: „Coś mówi mi, że jeszcze wszystko będzie możliwe!” Od momentu, kiedy zobaczyłem Andrzeja Dudę, pomyślałem sobie, że jest nadzieja na zmianę.

Znajomy, poszukując używanego dostawczego samochodu, sprawdził kilka ofert. Za każdym razem najpierw słyszał o zaletach wystawionego do sprzedaży egzeplarza, a gdy zadawał pytanie: „Skoro to tak dobry samochód, dlaczego pan sprzedaje?”, dowiadywał się, że powodem jest likwidacja firmy i wyjazd za ganicę. „Brak perspektyw, nie stać mnie, by dokładać” – mówi przedsiębiorca z branży budowlanej. „Panie, straciłem nadzieję, że coś tu się zmieni” – skarży się inny. „Dłużej nie dam rady” – przyznaje kolejny z rezygnacją w głosie. Czyżby wszyscy oni to nieudacznicy, którzy nie potrafili się odnaleźć w regułach „zielonej wyspy” Tuska? Skąd taki pesymizm?

Oprócz różnych wskaźników zadowolenia i optymizmu, które podparte są mniej lub bardziej wiarygodnymi badaniami, istnieje test, który więcej mówi o klimacie i nastrojach społecznych niż najlepsze diagnozy uczonych profesorów.

Tym, co dobrze odzwierciedla klimat społeczny, jest wskaźnik urodzeń. Polska niestety jest w stanie demograficznej zapaści.

Wśród wymienianych w badaniach powodów niskiej dzietności w pierwszej kolejności respondenci wskazują trudne warunki bytowe, niepewną przyszłość i złe warunki mieszkaniowe. Zaraz potem plasują się koszty wychowania, niskie zasiłki i trudności godzenia opieki z pracą zawodową. Zapaść demograficzna obrazuje, jak bardzo Polacy boją się przyszłości i nie są pewni jutra. To dowód, jak ucieka z nas nadzieja, a z nią żywotne siły. Ale też pojawia się zjawisko szczególnego sprzężenia zwrotnego. Brak dzieci, brak rodzin z licznym potomstwem, skutkują nie tylko likwidacją przedszkoli, szkół, kurczeniem się tej specjalnej grupy konsumenckiej, która bardzo nakręca spory segment rynku. Dzieci w społeczeństwie to impuls, który ogromnie stymuluje koniunkturę, motywuje do wysiłku, do odważnych inwestycji, tworzy miejsca pracy w wielu działach gospodarki. Przyrost demograficzny daje ożywienie, a w dalszej kolejności pociąga za sobą w sposób naturalny klimat optymizmu – nie tylko inwestorów, ale wszystkich.

Tegoroczna zima przyniosła wzmożoną falę niepokojów i protestów społecznych. Lekarze, górnicy, rolnicy, naukowcy humaniści, właściciele firm przewozowych, nawet filharmonicy, a obok nich olbrzymia społeczność oszukanych na tzw. kredytach frankowych – wszyscy oni znaleźli się w sytuacji podobnej do tej, jaką opisują owi przdsiębiorcy likwidujący biznes. – Dłużej nie damy rady – zdają się mówić protestujący. Choć powody protestów są różne, mają jednak wspólny mianownik. Jest nim brak nadziei. Brak perspektyw na poprawę sytuacji, spowodowany utratą zaufania do rządzących. To już nie czerwona kartka dla władzy. To wyraz desperacji. Tak pryska mit „zielonej wyspy”...

***

Kiedyś z zespołem Voo Voo śpiewaliśmy: „Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć”, a potem w refrenie: „Coś mówi mi, że jeszcze wszystko będzie możliwe!”.

Od momentu, kiedy zobaczyłem na konwencji Andrzeja Dudę, pomyślałem, że jest nadzieja na zmianę. Odważny, zarysowany w wystąpieniu program, niestety nie zawierał akcentu adresowanego do rodzin, szczególnie tych, które decydują się na liczne potomstwo. W dobie brutalnego ataku na rodzinę jest to szczególnie oczekiwane. Mimo to wierzę, że ten energiczny prawnik, który jako pierwszy uczulał nas na dramat rodziny Bajkowskich, gdy odebrano im dzieci, z równym oddaniem będzie walczył o dobrą politykę dla licznych rodzin. Nie da się zadekretować optymizmu. To sprawa ulotna i delikatna, ale tak jak uśmiech może być przekazana innym. Tak bardzo wiele od nas zależy. Na przekór przemysłowi pogardy, wbrew tym, co straszą kaczyzmem, na przekór rodzimym malkontentom widzę, jak tworzy się masa krytyczna tych, którzy mają odwagę mieć nadzieję i uwierzyć, że wiosna może być nasza.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane