Afera prezentera
Opera mydlana trwa. Ktoś kogoś molestował w którejś z telewizji. Wczoraj autor artykułu, który ukazał się w jednym z tygodników, zasugerował, że to popularny prezenter TVN‑u.
Marcin Meller pociesza prezentera, pisząc o tekście tygodnika, że „takiego poziomu insynuacji to jeszcze nie widział”. Nawiasem mówiąc, jeśli rzeczywiście nie widział takiego poziomu insynuacji, to szkoda, że nie zerknął na tekst Cezarego Michalskiego o śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim w innym tygodniku. Ale wróćmy do molestowania. Afera, tylko bez podawania nazwiska, domniemanego sprawcy krążyła po mediach głównego nurtu i rozpalała ich oburzenie do czerwoności już od wielu tygodni. A tak naprawdę to trochę temu oburzeniu się dziwię. Jeśli telewizje i gazety związane z obozem rządzącym propagują generalnie przeróżne parady równości, niszczenie rodziny i swobodę obyczajową, to dlaczego w ramach tejże swobody tak oburzają się na molestowanie? Sprawiają teraz wrażenie hydry, która zjada swój ogon. Smacznego!