Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Katarzyna Gójska-Hejke,
18.01.2015 21:34

Politycznie mianowany charytatywny guru

Owsiak i jego Wielka Orkiestra są niezwykle istotnym elementem III RP.

Owsiak i jego Wielka Orkiestra są niezwykle istotnym elementem III RP. Kwesta, koncerty, sprzęt medyczny to tylko teatr, bo w rzeczywistości WOŚP i jej lider są skutecznym narzędziem kontroli społecznej używanym w sytuacjach zagrożenia postkomunistycznego porządku.

Gdy trzeba było walczyć z lustracją, pacyfikować tych, którzy domagają się prawdy o katastrofie smoleńskiej, atakować opozycję, udzielać wsparcia Bronisławowi Komorowskiemu, neutralizować oburzenie społeczne spowodowane załamaniem systemu opieki zdrowotnej – lider WOŚP odbywał wówczas rajd po mediach ze zgodnym z zapotrzebowaniem przesłaniem. Władza inwestuje w WOŚP, bo potrzebuje grać tym przedsięwzięciem i budowanym dzięki zaangażowaniu państwa autorytetem Owsiaka. Sprawa jest bowiem zupełnie oczywista – bez zaangażowania instytucji publicznych WOŚP byłaby jedną z wielu akcji charytatywnych. To dzięki temu niebywałemu wsparciu wynoszona jest do rangi „święta narodowego”, a sam Owsiak do „polskiej Matki Teresy”. W głowach tysięcy Polaków Wielka Orkiestra ma być jednym z niewielu przedsięwzięć, jakie się w Polsce powiodły. Ma być głównym sponsorem polskiej służby zdrowia, sprawcą wyzdrowienia rzesz dzieci. A to oznacza, iż jej twórca to człowiek godny zaufania, autorytet, którego opinią można się kierować. I taka jest rola lidera Wielkiej Orkiestry – ma być autorytetem stojącym na straży postkomunistycznego systemu władzy. I nim jest. System z kolei zapewnia mu nietykalność. Łaja każdego, kto śmie pytać postkomunistyczną świętość o rozliczenia, korzyści, jakie czerpie z działalności charytatywnej, którą prowadzi podobno pro publico bono. Przez lata połajanki były dość skuteczne – prymitywne kwitowanie wszelkich wątpliwości wobec WOŚP „tradycyjną polską zawiścią” zazwyczaj odbierało pytającym wiarygodność. Sęk w tym, że wraz z powiększaniem się strefy wolności słowa kończy się czas nietykalności Jerzego Owsiaka, jak i jego protektorów. Połajanki już nie wystarczą, trzeba napuszczać osiłków, zamykać się z zaufanym gronem propagandystów na spotkaniach nazywanych konferencjami prasowymi. Ale to już równia pochyła. Politycznie mianowany charytatywny guru niebawem nie będzie mógł uciekać przed trudnymi pytaniami.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej