Napięty kalendarz
Prezydent Bronisław Komorowski to bardzo zapracowany człowiek. Ma czas na kwestowanie i liczne bardzo pozytywne wypowiedzi na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Spotyka się też z całym mnóstwem ludzi w bardzo ważnych sprawach. W końcu kampania wyborcza za pasem i trzeba „dobrze wypadać” w różnych zaprzyjaźnionych mediach. W każdym razie, jak to oświadczyli pracownicy Kancelarii Prezydenta, Bronisław Komorowski ma bardzo „napięty kalendarz”. Tak napięty, że nie znalazł czasu, aby spotkać się wczoraj z żonami protestujących ws. likwidacji kopalń górników. Wprawdzie minister Tomasz Nałęcz oświadczył, że prezydent jest zainteresowany udziałem w dialogu władza–górnicy, ale najwidoczniej żony górników nie są zdaniem Komorowskiego stroną w tym dialogu. Zresztą tak „po ludzku” po prostu nie udało się tych kobiet nigdzie wcisnąć. Musiały swoją petycję w obronie pozbawianych pracy mężów zostawić w biurze podawczym. Obecny prezydent z pewnością wie, że górnicy i w ogóle ludzie, którzy mają jakieś anse do władzy, raczej na niego nie zagłosują. W końcu jest tej władzy emanacją.