Genialni polscy sowietolodzy
Feldmarszałek Alan Brook tak zapamiętał rozmowę z generałem Władysławem Andersem, gdy ustalenia konferencji w Jałcie, a tym samym los Polski, były już znane: „(...) Twierdził, że cały problem pole
W najnowszym numerze miesięcznika „Nowe Państwo” przypominamy dorobek najwybitniejszych polskich sowietologów. Ich analizy są tak aktualne, że aż trudno uwierzyć, iż dotyczą rzeczywistości sprzed kilkudziesięciu lat. Gdy oddawaliśmy „NP” do druku, na Ukrainę wjeżdżały rosyjskie ciężarówki, które świat – za propagandystami Kremla – nazwał „konwojem humanitarnym”. Ludzie Zachodu ulegają rosyjskiej propagandzie, bo nie są w stanie uwierzyć, iż w tym, na pierwszy rzut oka uporządkowanym współczesnym świecie nadal jest państwo, które odważy się zakłócić ten ład. Sęk w tym, że to, co dla Europejczyków jest wartością, na Kremlu nie ma kompletnie znaczenia. A przywiązanie Zachodu do spokoju postrzegane jest tam wyłącznie jako możliwość wywarcia presji na jego społeczeństwa i rządy. Gdy cywilizowany świat ekscytował się zmaganiami sportowymi podczas igrzysk zimowych w Soczi, Władimir Putin dopinał agresję na Krym. Działał bez szczególnej presji, bo Zachód nie chciał uwierzyć, że prezydent FR, pozujący na rozkochanego w sporcie, popsuje sobie PR podczas tak ważnego dla niego osobiście wydarzenia. Były podporucznik KGB, rzecz jasna, nie miał takich dylematów, doskonale wiedział, iż propagandową machiną, w którą włączone jest całe państwo – urzędnicy, służby specjalne i ich agentura, media – jest w stanie wmówić Zachodowi najwygodniejszy dla siebie przekaz. Jak na razie robi to nadzwyczaj skutecznie. Naprawdę warto sięgnąć po miesięcznik „Nowe Państwo” i poznać fenomenalny dorobek polskiej sowietologii. Gdyby świat chciał i potrafił z niego korzystać, Putin nie mógłby bezkarnie mordować.