Przywrócimy im imiona!
Prezes IPN dr Łukasz Kamiński zapowiedział, że trzeci etap ekshumacji na Łączce odbędzie się na wiosnę br. Dzięki społecznemu naciskowi udało się także zapewnić finansowanie badań.
Trzeci etap ekshumacji w kwaterze „Ł” cmentarza na Powązkach Wojskowych w Warszawie ma być zarazem ostatni. Podczas dotychczasowych prac na Łączce Instytut Pamięci Narodowej wydobył z ziemi szczątki ok. 200 polskich patriotów. W dołach śmierci pozostało ich jeszcze około setki.
– W poprzednich dwóch latach zrealizowaliśmy badania na łatwiejszym obszarze, wolnym od zabudowy, pod chodnikami i alejką. Teraz wyzwanie jest trudniejsze. Będziemy wydobywali szczątki spod istniejących grobów – powiedział mi prezes IPN dr Łukasz Kamiński. – Oczywiście nie wiemy, co robili grabarze ze szczątkami ludzkimi, które znaleźli, kopiąc nowe groby. Mamy jednak pewność, że część z nich się zachowała – dodał.
A terminy? – Chcemy to zrobić wiosną – zapewnia dr Kamiński. – Mogą się pojawić jakieś opóźnienia, ale sądzę, że powinno się to udać do września.
27 września br. zaplanowany jest państwowy pochówek ekshumowanych i zidentyfikowanych na Łączce. Termin jest nieprzypadkowy. To 75. rocznica powstania Polskiego Państwa Podziemnego…
Z udziałem rodzin
Już teraz trzeba jednak walczyć, aby pogrzeb Niezłomnych stał się wielkim świętem państwowym.
Dr Krzysztof Szwagrzyk, historyk z IPN, który kieruje pracami w kwaterze „Ł”, mówi: „Nie wyobrażam sobie, żeby pogrzeb ofiar komunizmu odnalezionych na Łączce nie był wielką państwową uroczystością. Bo na pewno nie może ona mieć kameralnego wymiaru. To musi być wyjątkowe miejsce i wyjątkowa uroczystość, gdyż odnaleźliśmy szczątki największych postaci naszej historii”.
I jeszcze wytłumaczenie, dlaczego żołnierze niepodległości muszą być pochowani na warszawskiej Łączce: „Tam był śmietnik. To miejsce miało być zapomniane. Jeśli ktoś zdecyduje, że te osoby będą teraz pochowane w różnych miejscach w Polsce, to powiem, że cel bezpieki został osiągnięty. Oni mogliby powiedzieć: »Łączka? Jaka Łączka? Tu nikogo nie było«. Ale nie wyobrażam sobie też po tym ogromie prac, by oddzielić kości jednej osoby od kości drugiej i wszystkim nadać nazwisko i imię, znów mogliby być pochowani w zbiorowej mogile. Każdy bohater musi mieć godny pogrzeb i oddzielny grób”.
Prezes IPN dr Łukasz Kamiński też nie ma wątpliwości: – Łączka jest na tyle przeniknięta tą historią, że nie ma sensu szukać jakiegoś innego miejsca dla uczczenia ich pamięci.
Tu pojawia się jednak wiele pytań i wątpliwości. Pierwsza kwestia to sposób upamiętnienia zamordowanych. Mówi się o panteonie, mauzoleum. Rodziny pochowanych na Łączce chciałyby mieć wpływ na to, jak będą wyglądały groby ich bliskich.
– Nie wyobrażam sobie, żeby w przygotowania nie zostały włączone rodziny – mówi prezes IPN. – Nie jest to jednak kompetencja IPN, ale Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Następne pytanie dotyczy miejsca, na którym stanie panteon/mauzoleum. Czy obejmie cały teren, na którym grzebano zamordowanych, czyli kilka dzisiejszych kwater cmentarnych, czy ograniczymy się do samej kwatery „Ł”.
Na razie zdaje się przeważać wariant drugi – niewielki obszar Łączki właściwej, który w późniejszych latach nie został pokryty grobami. Dr Łukasz Kamiński: – To jedyny dostępny w tej chwili teren. Od artysty, który to zaprojektuje, będzie wymagało to pewnego kunsztu. Trzeba też rozwiązać problemy techniczne, gdyż chodzi o pochowanie kilkuset osób.
Co na to rodziny? Zgodzą się na taki ograniczony sposób upamiętnienia?
Nie ograniczać do cmentarza
Prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz pytany o wrześniowe uroczystości odpowiedział, że musi to być „uroczysty, podniosły pogrzeb z całym ceremoniałem wojskowym. Bo będą przecież chowani żołnierze polegli na służbie niepodległości Polski”. Nałęcz dodał, że „Prezydent liczy, że to będzie jednocześnie wielka patriotyczna demonstracja”.
Na pytanie o szczegóły, o to, czy owa „wielka patriotyczna demonstracja” przewiduje mszę świętą w warszawskiej katedrze, centralne uroczystości na placu Piłsudskiego i przemarsz konduktu żałobnego przez całe miasto na Powązki, czyli wielkie święto narodowe, które nie zamknie się tylko w cmentarnych murach, odpowiedział tak: „Prezydentowi marzy się kwatera Narodowej Pamięci na Cmentarzu Wojskowym. Tak, żeby to był wielki narodowy, uroczysty pogrzeb”.
Zatem – jeśli dobrze rozumiem – jednak pogrzeb na cmentarzu, który siłą rzeczy ma ograniczoną formułę, a nie wielkie uroczystości w stolicy, na które przybędą Polacy z całego kraju. M.in. z powodu takiego stanowiska Kancelarii Prezydenta zdecydowaliśmy się powołać Fundację „Łączka”.
Chcemy zrealizować to, o czym mówi dr Łukasz Kamiński: „Warto znaleźć właśnie taką formę uroczystości, która nie ograniczy się tylko do samego pogrzebu bądź cmentarza. Trzeba przypomnieć wszystkim Polakom historię życia tych bohaterów, a to może się udać tylko w takiej szerszej formule”. Prezes IPN w jednej z ostatnich wypowiedzi stwierdził: „Powinna to być uroczystość niezwykła z racji tego, jak niezwykłe postaci będziemy chowali. Takie uroczystości pozwolą nam wszystkim zrozumieć, kim byli ci ludzie, kogo straciliśmy. Nie może to się ograniczyć do cmentarza czy odsłonięcia pomnika”.
Dopowiadając: to my musimy sprawić, żeby ostatnia ziemska droga Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych była godna. Pożegnać ich z należnymi im najwyższymi honorami. To nasz obowiązek wobec nich, a także obecnych i przyszłych pokoleń Polaków.
Następne nazwiska
Dr Krzysztof Szwagrzyk zapowiedział konferencję, podczas której podane zostaną kolejne nazwiska zidentyfikowanych na Łączce. Do dziś udało się ustalić 16. Pierwszym zidentyfikowanym był Edmund Bukowski, ps. „Edmund”, wilnianin, porucznik Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po 1945 r. nie złożył broni, by przez całą Europę wozić rozkazy i fundusze służące do walki o wolną Polskę. Wielokrotnie odznaczony, m.in. Krzyżem Walecznych. Podczas ciężkiego śledztwa na UB nie przyznał się do antypolskiej działalności. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 13 kwietnia 1950 r. Miał 32 lata.
– Gdy zabrali mi ojca, miałem osiem miesięcy. Nie było też mamy, która jako łączniczka odsiadywała wyrok 15 lat więzienia. Wychowywali mnie dziadkowie. Z naszej rodziny komuniści aresztowali 16 osób – mówi Krzysztof Bukowski, syn porucznika Bukowskiego. – Przez lata nie wiedziałem, co się stało z ojcem. Teraz, dzięki IPN, już wiem.
Szesnasty zidentyfikowany na Łączce to Ryszard Widelski, ps. „Irydion”, żołnierz AK, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Bliski współpracownik Władysława Jedlińskiego „Marty” – zastępcy szefa Oddziału Informacyjnego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Aresztowany 10 lutego 1948 r. w Warszawie. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 28 stycznia 1949 r. Miał 36 lat.
Pozostali to Eugeniusz Smoliński ps. Kazimierz Staniszewski, Stanisław Łukasik ps. Ryś, Tadeusz Pelak ps. Junak, Stanisław Abramowski ps. Bury, Bolesław Budelewski ps. Pług, Stanisław Kasznica ps. Stanisław Wąsacz, Władysław Borowiec ps. Żbik, Henryk Borowy-Borowski ps. Trzmiel, Hieronim Dekutowski ps. Zapora, Zygfryd Kuliński ps. Albin, Józef Łukaszewicz ps. Walek, Henryk Pawłowski ps. Henryk Orłowski, Zygmunt Szendzielarz ps. Łupaszka, Wacław Walicki ps. 111.
Wśród zidentyfikowanych nie ma jak dotąd płk. Łukasza Cieplińskiego i innych członków IV Zarządu WiN. Nie ma też gen. Emila Fieldorfa czy rotmistrza Witolda Pileckiego. Tak samo jak ok. 300 innych żołnierzy i dowódców, działaczy politycznych i społecznych, przedstawicieli polskiej inteligencji, elity II RP. Wspaniałych ludzi.
Przywrócić więc bezimiennym dotąd szczątkom bohaterów nazwisko i imię, zapewnić każdemu godny pogrzeb, własny grób i miejsce w historii – to cele badań IPN, a zarazem Fundacji „Łączka”.
Autor jest pisarzem, publicystą, szefem działu Opinie „Super Expressu”, autorem książek o nierozliczonych zbrodniach komunistycznych: „Bestie”, „Bestie 2” i „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”, prezesem Fundacji „Łączka”