Thriller w prokuraturze
Wydawać by się mogło, że ochrona najważniejszego świadka w sprawie największej katastrofy, w której zginęli prezydent i wielu kluczowych dla bezpieczeństwa państwa funkcjonariuszy publicznych,
W Polsce rządzonej przez Donalda Tuska jest inaczej. Uporządkujmy fakty: ktoś przecina przewody hamulcowe w samochodzie por. Artura Wosztyla. Ten zgłasza sprawę na policję. Naiwniak pomyślałby, że już w tym momencie natychmiastowe działanie organów państwa sprawi, że świadek zostanie objęty programem ochrony. Nic z tych rzeczy! Jednak o zdarzeniu piszą Niezależna.pl i „Codzienna”. I co? I nic. Następnie wniosek w sprawie programu ochrony dla Wosztyla składa Antoni Macierewicz. Jaka jest reakcja prokuratury? O wniosku nic nie wiedzą, a proszeni przez dziennikarza Niezależnej.pl o sprawdzenie, czy dotarł, odsyłają go, by zatelefonował dnia następnego. Brzmi to jak scenariusz thrillera. Ostentacyjnie, bez białych rękawiczek, zostawili Artura Wosztyla samemu sobie.