Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
27.01.2014 08:08

Tituszki wszechpolskie

Warto bić się, a nawet dać się zabić za to, by być częścią Zachodu – tę prawdę, zawsze aktualną dla narodów naszego regionu, przypomniały nam wydarzenia na Ukrainie.

Warto bić się, a nawet dać się zabić za to, by być częścią Zachodu – tę prawdę, zawsze aktualną dla narodów naszego regionu, przypomniały nam wydarzenia na Ukrainie. „Pozostajemy z Zachodem nawet wbrew Zachodowi” – te słowa generała Andersa wyznaczały po wojnie program patriotów i antykomunistów tak w podziemiu, jak i na emigracji.

Kto dziś nie rozumie, że bycie gdziekolwiek indziej niż na Zachodzie oznacza dla Polski czy Ukrainy osuwanie się w strefę Moskwy, która chce likwidacji ich niepodległości i gdzie standardem są polityczne zbrodnie, gigantyczna korupcja, posłuszne sądy itp., jest durniem, a nie patriotą. Kto w chwili, gdy Ukraińcy walczą o oderwanie się od rosyjskich wpływów i tym samym osłabienie Rosji, nagle nabiera ochoty, by opowiadać o wszystkich (prawdziwych) minusach UE oraz o UPA, prowadzi działalność antypolską. Liderzy Ruchu Narodowego, którzy atakują Polaków wspierających majdan, zarzucają im „romantyzm” oraz „amok”. Jest odwrotnie: to racjonalna walka o polskie interesy. Wbrew mętnej, irracjonalnej, ślepej, „giertychowej” ideologii. Liderzy RN politycznie stoją więc po tej samej stronie, co atakujące protestujących na majdanie janukowyczowskie „tituszki”.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej