Wędzony Tusk
W 2012 r. przez kilka miesięcy mieszkałem w Finlandii, w Helsinkach.
Jako Polak przeżywałem katusze, spożywając wędliny dostępne w fińskich sklepach. W krótkim komentarzu nie sposób opisać tych produktów wyczerpująco, dość powiedzieć, że smakowały syntetycznie. Byłem częstym gościem polskiego sklepu, do którego sprowadzano wędliny z ojczyzny. Kiedy dziś czytam, że UE w ramach troski o moje dobro rzuca kłody pod nogi polskim producentom wędlin, nóż otwiera mi się w kieszeni. Ale kiedy czytam, że rząd Donalda Tuska nie zrobił nic, by temu przeciwdziałać i nie poinformował producentów o nowych przepisach, nie dziwi mnie to. W końcu od tego jest Tusk.