Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Anita Gargas,
07.09.2013 14:49

Usłyszcie ten krzyk

Do okupacji sowieckiej w Polsce podszedł bez filozoficznego spokoju, choć z wykształcenia był filozofem. Zrezygnował z pracy nauczyciela historii, by nie musieć uczestniczyć w spirali komunistycznego zakłamania i bełtaniu uczniom w głowach.

Do okupacji sowieckiej w Polsce podszedł bez filozoficznego spokoju, choć z wykształcenia był filozofem. Zrezygnował z pracy nauczyciela historii, by nie musieć uczestniczyć w spirali komunistycznego zakłamania i bełtaniu uczniom w głowach. Po haniebnym najeździe na Czechosłowację z udziałem LWP (ministrem obrony narodowej był wówczas Jaruzelski – znają Państwo tego chorowitego staruszka, nieprawdaż?) – nie wytrzymał. Postanowił zaprotestować tak, by świat usłyszał jego krzyk. W dniu ogólnopolskich dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie – jednej z propagandowych imprez władzy ludowej – dokonał samospalenia. Był 8 września 1968 r. O tym patriocie, z którego komuniści usiłowali zrobić szaleńca, nie zobaczymy żadnego serialu ani filmu fabularnego. Bo kto miałby go zrealizować? Telewizja biesiadna, w jaką przeistoczyła się TVP? Wajda też nie stworzy dzieła, bo w odróżnieniu od Wałęsy życie tego bohatera nie byłoby oklaskiwane przez „międzynarodową społeczność” (jakież to urocze określenie lewactwa) oraz „Moskiewskiego Komsomolca”. A jednak Ryszard Siwiec pozostaje w naszej pamięci. Rocznica tego desperackiego aktu przypada akurat na niedzielę wyborczą na Podkarpaciu, skąd pochodził. Co za znak.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej