Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jakub Pilarek,
10.08.2013 09:20

Retoryczny klaps

W szkole do której chodziłem w latach 80., matematyki uczyła nas pani Elżbieta Kusztelak. Była wymagającą nauczycielką, zakochaną w królowej nauk. Wykładała na poziomie, o którym w większości dzisiejszych szkół można pomarzyć. Nie tolerowała braku dy

W szkole do której chodziłem w latach 80., matematyki uczyła nas pani Elżbieta Kusztelak. Była wymagającą nauczycielką, zakochaną w królowej nauk. Wykładała na poziomie, o którym w większości dzisiejszych szkół można pomarzyć. Nie tolerowała braku dyscypliny i sporadycznie zdarzało się jej wytargać ucznia za uszy. Pamiętam, że raz ktoś powiedział o niej pod nosem „głupia dupa". Do szkół już w 1989 r. powoli wkraczała „wolność" i dzieciom niekiedy odbijało. Pani Ela wlepiła urwisowi na gołą rękę baty linijką. Pod koniec ósmej klasy była chyba najbardziej szanowanym i lubianym nauczycielem. Była jak Clint Eastwood we „Wzgórzu Złamanych Serc" – nie z powodu powyższych incydentów, ale dlatego, że kochała matematykę, dzieci i swoją pracę. Marek Michalak – rzecznik praw dziecka – wybrany właśnie na drugą kadencję, który mówił: „Penalizacja klapsa to za mało, musi zostać podjęta szeroka akcja uświadamiająca szkodliwość karcenia fizycznego dzieci", zapewne najchętniej zamknąłby ją w więzieniu. „Dorośliśmy do tego, aby w dziecku zauważyć człowieka" – zauważył wczoraj. Dziękuję opatrzności, że jako dziecko mogłem się wychować w czasach wolnych od „Michalaków".

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE